Polish Hymn

W posępnym środku zimy


1.W posępnym środku zimy, zaświszczał mroźny wiatr,
Ziemia była twarda jak żelazo, woda jak kamień,
Spadł śnieg, śnieg na śnieg, śnieg na śnieg,
Dawno temu, w posępnym środku zimy.


2. Bóg, nie może powstrzymać go Niebo, ani Ziemia podtrzymać.
Niebo i Ziemia winne uciec, gdy On przychodzi by panować.
W posępnym środku zimy stałe miejsce starczało
Pan Bóg Wszechmogący, Jezus Chrystus.


3. Anioły i Archanioły mogły się tam zebrać,
Cherubiny i serafiny tłoczyły się w powietrzu,
Lecz jedynie Jego matka, jej dziewicze szczęście,
Uczciła kochanego pocałunkiem.


4. Co mogę Mu dać, gdy jestem tak biedny?
Gdybym był pasterzem, przyniósłbym owcę,
Gdybym był mędrcem, mogłoby zrobić mój udział,
Jednak to co mogę Mu dać: daję mu swe serce.

 


W Żłobie Leży


W żłobie leży, któż pobieży
Kolędować Małemu,
Jezusowi Chrystusowi,
Dziś nam narodzonemu?
Pastuszkowie, przybywajcie,
Jemu wdzięcznie przygrywajcie,
Jako Panu naszemu.


My zaś sami z piosneczkami
Za wami pospieszymy.
A tak tego Maleńkiego
Niech wszyscy zobaczymy.
Jak ubogo narodzony
Płacze w stajni położony,
Więc Go dziś ucieszymy.


Naprzód tedy niechaj wszędy
Zabrzmi świat w wesołości,
Że posłany jest nam dany
Emmanuel w niskości;
Jego tedy przywitajmy,
Z Aniołami zaśpiewajmy:
„Chwała na wysokości!”


Witaj, Panie, cóż się stanie,
Że rozkosze niebieskie
opuściłeś, a zstąpiłeś
Na te niskości ziemskie?
„Miłość moja to sprawiła,
By człowieka wywyższyła
Pod nieba emipryjskie”.


Czem w żłóbeczku, nie w łóżeczku,
Na sianku położony?
Czem z bydlęty, nie z Panięty,
W stajni jesteś złożony?
By człek sianu przyrównany,
Grzesznik bydlęciem nazwany,
Przeze mnie zbawiony.


Twoje państwo i poddaństwo
Jest świat cały, o Boże;
Tyś polny kwiat, czemuż Cię świat
Przyjąć nie chce, choć może?
Bo świat doczesne wolności
Zwykł kochać, mnie zaś z swej złości
Krzyżowe ściele łoże.


W Ramie głosy pod niebiosy
Wzbijają się Racheli, gdy swe syny,
Bez przyczyny,
w krwawej widzi kąpieli;
Większe niż dla nich kompanie,
W krwawym krwi Twej oceanie,
Czeka Cię miły Panie!


Trzej Królowie, Monarchowie,
Wschodni kraj opuszczają,
Serc ofiary z trzema dary
Tobie, Panie, oddają.
Darami się komentujesz,
Bardziej serca ich szacujesz,
Za co niech niebo mają

 


Warownym grodem jest nasz Bóg


Warownym grodem jest nasz Bóg, orężem nam i zbroją.
Wybawia nas od wszelkich trwóg, co nas tu niepokoją!
Stary, chytry wróg czyha, by nas zmógł;
swych mocy złych rój prowadzi na nas w bój,
na ziemi któż mu sprosta?


My złego nie zdołamy zmóc, nam zginąć wnet by trzeba;
lecz walczy za nas chrobry Wódz anielskich hufców z nieba.
Kto On? – pytasz się, Jezus On się zwie,
to Chrystus, nasz Pan, szatański zburzy plan,
innego nie masz Boga.


Choć diabłów pełen byłby świat, co połknąć by nas chcieli,
my nie boimy się ich zdrad, będziemy triumf mieli.
Książę ziemi tej w całej złości swej
nie szkodzi już nam, bo jest skazany sam
wszechmocnym Boga Słowem.


Niech słowo wzruszać strzegą się, im go nie zawdzięczamy,
sam Chrystus przy nas z Duchem swym i z łaski swej darami.
Niech pozbawią źli żony, dzieci, czci
niech biorą, co chcą, ich zyski liche są,
Królestwo nam zostanie.